w styczniu przeczytałam 6 książek, w większości były to łatwe, szybkie i przyjemne babskie czytadła, ale dostarczały dużo emocji. zaczęłam też jedną, tytuł: "paryżanka". przytoczę moje przemyślenie na jej temat, tutaj, ponieważ niżej o niej już pisać nie będę. "nie przeczytałam tej książki. chyba jeszcze nigdy żadna pozycja mnie tak nie irytowała. nie dość że tak naprawdę do końca nie wiadomo o czym to jest, to jest chaotycznie, momentami wulgarnie napisana. nie przeczytam jej dalej, nawet nie będę próbowała" i dałam jej 2/10. nie polecam. a teraz zapraszam do pozostałych książek, z krótkimi podsumowaniami i punktami, które im przyznałam
zaczniemy od "ugly love" cooleen hoover.
pojawiła się ona w ostatnim książkowym poście, ale była przeczytana w styczniu więc i dziś będzie. jak już się zacznie czytać to przestać nie można. momentami mroczna, ale
pokazuje prawdziwe czasem bolesne emocje
9/10
kolejna "przepis na miłość" katie fforde.
ciepła, z dobrym jedzeniem w tle. czyta się szybko, przyjemnie. dość
przewidywalna, ale nie umniejsza to jej ani trochę
9/10
źródło: empik.com
"kraina zwana tutaj" cecilia ahern.
trochę dziwna. magiczna, nierealna. początkowo męczyła mnie, ale
stwierdziłam, że nie jest ona zła i muszę skończyć, od połowy akcja ruszyła a
ja czytałam z zaciekawieniem.
7/10
"szczypta pierników garść miłości" natalia sońska
pochłonęłam ją w kilka godzin. a co najśmieszniejsze robiłam to zamiast się uczyć na obronę pracy magisterskiej (TAK, JESTEM MGR INŻ. a ta książka będzie mi się z tym kojarzyć). jest napisana tak, że nie sposób zostawić ją i móc żyć nie znając kolejnego rozdziału. ciepła, rodzinna, świetnie pasuje do przeczytania w święta, bo właśnie w tym okresie dzieje się akcja. trochę przewidywalna, bo w połowie czytania stwierdziłam „to i to musi się stać” i wydarzyło się za kilkadziesiąt stron. niemniej polecam, każdemu kto chce się oderwać od rzeczywistości i poczytać o pięknej miłości
9/10
"incydent w dirleton" peter kerr.
na okładce napisane że zabawna i że trochę komedia, rzeczywiście były
momenty, że chciało mi się śmiać co nieczęsto się zdarza. fajny lekki kryminał
z humorystycznymi wstawkami, nie do końca przewidywalny, niby wydaje się nam,
że wiemy co się wydarzy, a nie zawsze się to sprawdza. ciekawa pozycja, choć na
początku nie porwała, jednak pod koniec nie można się było oderwać.
7/10
"razem będzie lepiej" jojo moyes.
to moja druga książka tej autorki i drugi raz jestem pozytywnie
zaskoczona. niby przewidywalna, taka babska, o miłości, ale pokazuje też życie
od tej brzydkiej strony, bez zbędnych udziwnień – po prostu, tak czasem bywa w
życiu i autorka to pokazuje. momentami smutna, były momenty, że żal mi było
bohaterów, ale też było kilka sytuacji, że uśmiech pojawiał się na twarzy,
8/10
to tyle w styczniowym podsumowaniu. aktualnie czytam coś bardziej mrożącego krew w żyłach, ale to zobaczycie za miesiąc.
ściskam gorąco i czytajcie!


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
zapraszam do dyskusji i pozostawienia swojej opinii o moim pisaniu ;)